Babcia nauczyła mnie na nim grać, niestety już nie żyje. Zmarła rok temu. Ciężko było mi się pogodzić z jej śmiercią. Spędzałam z nią bardzo dużo czasu, mimo tego,że była sławną aktorką, ale dla mnie zawsze miała czas. Zabierała mnie do Londynu do swojego wielkiego domu i tam uczyła mnie gry. Nagle z moich myśli wyciągnął mnie dźwięk mojego iPhone'a. Gdy tylko zobaczyłam kto do mnie dzwoni, od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech. Wzięłam telefon do ręki i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Hej kochanie!- powiedział z radością mój chłopak Philip.
-Cześć! Co tam?
-Zaraz wpadnę do ciebie i gdzieś pójdziemy. Co ty na to?
-Jasne. Właśnie siedzę sama w domu i się trochę nudzę.
-Będę po ciebie za piętnaście minut.
-Ok. Czekam na ciebie. Do zobaczenia!
-Pa pa!
Rozłączyłam się i odłożyłam telefon. Mój chłopak Philip zawsze wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Kocham go za to. Jest inny niż wszyscy faceci. Rozumie mnie i wie co mi jest potrzebne do szczęścia. Na dworze było słonecznie i ciepło. Kochałam takie dni jak te, bo w tedy Birmingham jest przepiękne. Dookoła kwitnące kwiaty, falujące drzewa. Stałam teraz przy oknie i podziwiała atuty tego lata, jednak wiedziała,że zaraz będzie po mnie Philip. Pobiegłam szybko do swojego pokoju i zabrałam z niej torebkę. Włożyłam telefon, który wcześniej leżał na stoliku i widząc, że mój ukochany już na mnie czeka, wybiegłam z domu z wielkim uśmiechem na twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz